
Tekst :
Wracan czasem do szczenięcych lat,do tych paru zdartych płyt.
Gdzieś tam stoi McCartney a grat,
stary, że aż wstyd.
Choć cholerny ziąb,
sierżant Pepper śpi,
gitarzyści tłuką szkło,
muzyczka w nich się tli...
Beatlemania story - ile to już lat?
Gryfy gitar jeszcze lśnią, choć ekran zbladł.
Beatlemania story - wspomnień anioł stróż,
zmarszczki czasu liczy srebrny kurz...
Żółta łódź podwodna w porcie już,
wolno usiadł jumbo jet
i fantasmagorii miękki plusz
rozmył się, jak deszcz...
Tylko głupiec wie,
w czyje wierzyć łzy,
komu dobrze, komu źle,
muzyczka w nim się tli...
Beatlemania story - ile to już lat?
Gryfy gitar jeszcze lśnią, choć ekran zbladł.
Beatlemania story - wspomnień anioł stróż,
zmarszczki czasu liczy srebrny kurz...
Beatlemania story. . .
Tekst :
You re a pretenderImpossible mission to keep in touch
Hard to remember
Moments together, a-ha
My love is tender
Even if you re far away tonight
Why not surrender
Passion is burning
REFRAIN:
I m loving you on the telephone
Ooh-ooh-ooh-ooh-ooh-ooh, dial my number
Communication is set tonight
Please operator, don t drop the line
Ooh-ooh-ooh-ooh-ooh-ooh, dial my number
Future connection is right on time
Maybe tomorrow
We ll have a synchronized rendez-vous
Darling I want you
Over and over, a-ha
My love is tender
Even if you re far away tonight
Why not surrender
Passion is burning
REFRAIN:
I m loving you on the telephone
Ooh-ooh-ooh-ooh-ooh-ooh, dial my number
Communication is set tonight
Ooh-ooh-ooh-ooh-ooh-ooh, dial my number
I m loving you on the telephone
Ooh-ooh-ooh-ooh-ooh-ooh, dial my number
Communication is set tonight
Ooh-ooh-ooh-ooh-ooh-ooh, dial my number
I m loving you on the telephone
Tekst :
Odpływasz zmęczony, legendą owianyA mówią wędrowcze, żeś możem posiwiał
Twe wiosła zbutwiałe przyrosły do fali
To nie ten, to nie ten
Nie ten czas, nie ten dzień
Odeszły już stada narwali zmęczonych
Twój harpun złamany, czas ostrze wykruszył
Twą burtę roztrzaskał tankowiec ze stali
Dziób wolno obracasz by zmierzać donikąd
Nieznane łowiska i brzegi nieznane
Spójrz - morze rozcięte wielką wieżą wiertniczą
Twój żagiel wędrowcze na wietrze omdlały
Odpływasz w nieznane na wskroś przemoknięty
Na chwilę się wstrzymał, horyzont rozpalił
Twój czas - biały piasek klepsydry przesypał
Nie będzie już łowów u brzegów Grenlandii
Pchnij wiosła, już pora odpłynąć donikąd